czwartek, 19 września 2013

Podkład, który mógłby zostać ideałem... L'oreal True Match

Witajcie :)
Dziś opowiem Wam o podkładzie, który mógłby być moim ideałem, gdyby nie jedno małe "ale"... Jakie? O tym poniżej. Ale zacznijmy od początku. Niestety po lecie opalenizna schodzi, szybciej lub wolniej, ale niestety, u mnie dość szybko zostaje po niej jedynie wspomnienie. Przejrzałam więc swój kuferek i okazało się, że podkłady/kremy bb itp., które posiadam są albo za jasne albo za ciemne. Potrzebowałam czegoś na tzw. okres przejściowy. Wybrałam się więc na poszukiwania, nie chciałam jednak nic drogiego. Wybór padł na L'oreal True Match Super-Blendable, w sumie zawsze się lubiłam z tą marką więc uznałam, że należy brać. Cena była przystępna - jedynie 37 zł z groszami w SuperPharm. Sięgnęłam po tester, uznałam, że kolor jest ok. Na wszelki wypadek upewniłam się u konsultantki owej firmy, że jest idealny. Zakupiłam odcień N2 Vanille, określany przez producenta jako neutralny, nie posiadający ani różowych ani żółtych tonów.





Co obiecuje producent?
Idealne dopasowanie do koloru skóry. Formuła podkładu, wzbogacona o ultra drobne pigmenty, idealnie rozprowadza się na skórze i podkreśla jej naturalny kolor. Perfekcyjny wygląd bez smug, grudek i efektu maski.
Składniki formuły dają nawilżenie skóry przez 8 godzin. Świeży wygląd skóry przez cały dzień. 
źródło: wizaz.pl




Co sądzę ja?
Podkład ma dopasowywać się do koloru skóry, owszem, wypada na twarzy nieco jaśniej niż w opakowaniu, jednakże ja dopasowania się nie zauważyłam. Co do rozprowadzania na skórze, to owszem jeśli nakładam go pędzlem typu flat top to rzeczywiście jest ok, niestety wklepywany palcami potrafi zrobić smugi. Podkład ma płynną konsystencję, nie zastyga na twarzy zbyt szybko, dzięki czemu można go dokładnie rozprowadzić. Ma pojemność 30 ml i jest ważny przez 12 miesięcy od otwarcia. Podkład został zamknięty w szklanym opakowaniu z pompką. Dzięki temu używa się go wygodnie, nic się nie wylewa, nie ma ryzyka, że wybrudzi nam całą torebkę. Wiadomo jednak, że szklane opakowanie można łatwo rozbić, ale jest ono estetyczne i higieniczne. Łatwo jest doprać pędzel po jego użyciu., w tej kwestii wygrywa z Revlonem Colorstay i Mac Pro Longwear. Podkład ma jest lekki, nie czuję go na twarzy w ciągu dnia, ale nie wytrzymuje przez cały dzień. Maksymalnie 5 h, później jak chcemy utrzymać matowy wygląd to trzeba użyć pudru. Podkład, co najważniejsze, nie zapchał mnie, nie uczulił i nie podrażnił mi skóry, a używam go już ponad miesiąc. Jest wydajny, praktycznie nie widzę zużycia. Nie podkreśla suchych skórek, nie zauważyłam żeby ciemniał w ciągu dnia. Krycie określiłabym jako średnie, fanki ciężkich podkładów nie będą zadowolone. No, ale, jest jedno małe "ale"..... Producent określił kolor N2 jako Vanilla, a ja się pytam co w takim razie producent miał na myśli, bo ten kolor ma z wanilią tyle wspólnego co obecna pogoda z latem.... Jak pierwszy raz wycisnęłam kapkę podkładu na dłoń to się autentycznie załamałam, że znów pieniądze poszły w błoto i kolejne opakowanie dołączy do mojego kuferka, z którego już nigdy nie ujrzy światła dziennego. Zresztą poniżej wrzucam swatche. Naprawdę nie czepiałabym się bo za takie pieniądze to nie jest zły podkład, no ale dlaczego ktoś wprowadza mnie w błąd określając kolor jako jasny a ja dostaję ciemny?!

Poniżej swatche na ręce, po prawej podkład roztarty na dłoni:


Widać, że kolor jest dość ciemny i niestety nie ma nic wspólnego z wanilią.

Na twarzy podkład prezentuje się tak, po lewej nałożony solo, po prawej z pudrem sypkim Ben Nye w odcieniu Fair.


Na twarzy wygląda to lepiej, dlatego nie skreślam go, ale przed zakupem lepiej porządnie przetestować odcień bo może się okazać, że jednak nie będzie nam pasował.

A jakie są Wasze ulubione podkłady? Co mogłybyście polecić jako absolutne "must-have"? Dajcie znać :)

9 komentarzy:

  1. Kiedyś używałam namiętnie, za czasów kiedy moja skóra była bardzo problematyczna. wtedy sobie go ceniłam. potem jakoś zaczęłam używać innych i o nim zapomniałam zupełnie. Może bym wróciła, ale jakoś kojarzy mi się z czasami które już minęły, z czasami brzydkiej skóry, i to mnie od tego podkładu jakoś... oddala.
    Caniłam go za niesamowity wybór kolorystyczny - na allegro można było dostać ogromną liczbę wariantów... oooj chyba muszę o nim pomyśleć jeszcze raz :)

    Jestem w trakcie dzikiego testowania - teraz trochę MAC F&B, trochę Clarins, trochę Givenchy, czasem jakieś BB koreańskie, Chanel.... Kusi mnie niezmiernie NARS Sheer Glow...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa co z Twoich testów wyniknie :)

      Usuń
  2. Wygląda bardzo ładnie :) Ja jestem z bladziochów i praktycznie nigdy nie mogę znaleźć w drogerii odpowiedniego odcienia dla mojej cery :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale producenci zdaje się, że nie myślą zupełnie o kobietach z jasną cerą. Na polskim rynku można spotkać takie kolory jakbyśmy co najmniej mieszkały na południu Europy. Ze swojej strony polecam Ci sprawdzić ten podkład, ale od razu uderzyć w najjaśniejsze odcienie :)

      Usuń
    2. Potwierdzam . Cięzko mi dobrać odpowiedni podkład, bo zazwyczaj te ' najjaśniejsze ' są dla mnie za ciemne..

      Usuń
  3. Super, chyba będę musiała w końcu go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że warto a szeroka gama kolorystyczna pozwoli Ci znaleźć coś dla siebie :)

      Usuń
  4. Kupiłam go na promocji w Rossmann-ie niestety u mnie podkreślał suche skórki, koło nosa zwłaszcza :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używam Maybelline Affinitone Mineral podkład w płynie z którego jestem bardzo zadowolona ;) chociaż spotkałam się tez z negatywnymi opiniami, że nie kryje jak powinien. Według mnie świetny bo nie tworzy ' maski ' tylko wygląda naturalnie . Także polecam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że zaglądasz. Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz :)